• Wpisów:80
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:41
  • Licznik odwiedzin:12 345 / 1508 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Ludzie boją się śmier­ci bar­dziej na­wet niż bólu. To dziw­ne, że się jej boją. Życie bo­li dużo bar­dziej niż śmierć. W mo­men­cie śmier­ci, ból się kończy. Więc ko­niec to chy­ba twój przyjaciel."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nieustająca frustracja.
"Nie rób tego, po cholerę Ci to?
Co ty robisz ze swoim życiem?
Rób co trzeba, się nie spieraj!"
We mnie bez skrzydeł ptak.
Nie rozumiecie o co chodzi?
Nie moje słowa dla was...
 

 
"dzień w dzień bardziej śmieszysz mnie, nie wiesz czego chcesz, wiesz czego nie chcesz, to nie pierwszy raz, to nie pierwszy raz, gdy ktoś ślepo zwątpił, nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie, wczoraj wołasz choć, dzisiaj wieszasz psy, znowu racje, masz, dzisiaj będę sam, nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie, wstań, idź, przestań mazać się, jeśli czegoś chcesz to od razu bierz, złap, puść, mogę poddać ci dłoń, puść mnie, przestań szarpać się, mogę poddać ci nóż, z tego nic nie będzie, usiądź, bo muszę na ciebie patrzeć, biłem się z myślami, dobrze dziś wyglądasz, wiesz?
mało mam przestrzeni i oddechu mało mam
mało mam przez ciebie brak spokoju w sobie mam"

Już od dawna nie byłem aż tak bardzo zafascynowany, nie mogłem zasnąć, tyle w tym wszystkim jest emocji. Jeszcze stara pognieciona kartka, wszystko jest wspomnieniami. Chyba pójdę na spacer, nosi mnie dzisiaj. "Bije się z myślami". Już zaczynam do siebie gadać. Ciężko, zbyt dużo temu zawdzięczam, czytam całe dnie. Maluje, a żadne sensowne zdanie nie wychodzi z moich ust. Rozmawiam sylabami, albo w ogóle nic nie mówię, nie wiem o co naprawdę chodzi. Ale chaos. Nie próbujcie tego rozumieć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzisiaj znowu nic nie napisze, tylko trochę może. No bo to jest tak zemną z moim mózgiem, że jak wszystko się układa i jestem szczęśliwy, nie mam czasu na myślenie, szukanie siebie. I właśnie teraz tak jest można powiedzieć, że jestem szczęśliwy. :)
A z kolei jak jestem smutny lub zły, słowa w głowie same się układają. Same tworzą się rymy, czy zdania.
Burza u mnie, mam 12 % baterii, więc nie wiem czy zdążę to dodać, ale jest pięknie, piję czerwone wino, słucham Bob'a Marleya i śmieje się sam do siebie. Pewnie zapowiada się kolejna nieprzespana noc.
  • awatar Patrycja K.: Jak ja nie lubię być chora, na szczęście od trzech lat nic poważniejszego mi nie było oprócz jednego kataru w zimę
  • awatar living dead: Ja również ostatnio nie mogę w nocy spać. Bob Marley + czerwone wino = idealnie.
  • awatar (Nie)dopowiedzenia: Elegancko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak naprawdę chciałbym dzisiaj wstawić tylko parę zdjęć z tumblr'a i napisać tylko krótko. Ostatnio jestem szczęśliwy, więc wena ucieka. Miałem trzy tumblry, pierwszy był depresyjny, miał taki nie być, ale z czasem zorientowałem się, że taki mam. Usunąłem, założyłem drugi
http://umarle-miasto.tumblr.com/
łączyłem, tam różne style, grunge, pale, b&w... Znudził mi się! Ten mój tumblr, którego prowadzę ma ponad 100 obserwatorów. Uwielbiam, miasta, kawę i pięknych ludzi, morze, papierosy, palmy, sztukę, trochę zdjęć pale i nieraz jakieś smutne obrazki, to co czuje i kocham. Jeśli macie tumblr, podajcie adres w komentarzu. :)
  • awatar Lusia00: Świetny ten twój tumblr :D
  • awatar cassandra clara lovegood: mój jest za depresyjny - założony dawno i już za bardzo nie pasuje do mnie. tak jak ty ostatnio jestem szczęśliwa, więc pasuje założyć takiego bardziej wesołego :D piękne pierwsze zdjęcie
  • awatar Alcarin: wiesz co, lubię sobie czasem wejść na Twego bloga i zdjęcia poprzeglądać, takie klimatyczne. C;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
"Czasem szczęście
Cicho przejdzie przez mój próg
Miłość częściej
Tak uparcie wciąż
Kroczy inną z dróg
Jakąś inną z dróg."
 

 
✔ Filtr słoneczny kupiony.
✔ Spodenki do kąpania kupione.
✔ Pieniądze zaoszczędzone.
✔ Ubrania spakowane.
✔ Oceny prawie wystawione jedna trója, dwie szóstki, trzy piątki, reszta czwórek.
✔ Płyta Red Hot Chilli Peppers w samochodzie.
✔ Bałagan wszędzie.
✔ Dobry humor.
✔ Wracam 2 lipca.
✔ Wakacje czas zacząć.
✔ Ochota na b&w zdjęcia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wydaje mi się, że opowiem wam historię, po której pomyślicie "mam wszystko czego potrzeba mi, do bycia szczęśliwym. No to zacznę od tego, że to parę lat wyjętym z życia mojego kolegi z którym chodziłem do klasy, w podstawówce i gimnazjum.
Niestety później nasze drogi się rozeszły, ponieważ nie szło mu w nauce. Postaram się o niczym nie zapomnieć, chociaż gdy on sam mi to opowiadał, siedząc na krawężniku i dzieląc się fajkami, miałem łzy w oczach.

Gdy był może, w pierwszej klasie podstawówki, jego ojciec poszedł do więzienia, za handel ludźmi. Mówił, że w nocy słyszał jak ojciec zamyka ludzi w piwnicy. Po zamknięciu ojca, zaczynało brakować im kasy. Dopiero teraz przypomniało mi się jak dzieciaki biegały i krzyczały "nie masz chleba w domu" lub "gdzie masz ojca"... Zaczął mieć problemy z agresją, dzieci były jeszcze gorsze, potrafił rzucać krzesłami i ławkami.
Około czwartej klasy podstawówki, jego matka zaczęła sprzedawać ciało, żeby mieli kasę na jedzenie. Rodzina powiększyła mu się o trójkę rodzeństwa. Zamieszkał z babcią.
Ojciec wrócił z więzienia. Bił go i dręczył.
Dalej nie było kasy, więc jego ojciec został dilerem. Kokaina, Marihuana i Haszysz były wszędzie. Policja przeszukała dom i ponownie go zamknęli.
Kolega był w wieku 14 lat, zaczął nałogowo palić i pić. Zaczęły się problemy z nauką. Jego matka poszła do pracy, on chciał się zabić. Trafił do szpitala. Potem poszedł do jakiegoś psychologa i wszystko zaczęło się układać.

Gdy opowiedział mi do końca nie mogłem uwierzyć. Wszystko tak otwarcie mi powiedział. Z jednej strony niesamowite z drugiej okropne. Zapytałem jak jest teraz...
Powiedział, że niedługo się wyprowadzają, ze starej kamienicy do nowego bloku. Jeśli nie przestanie palić, lekarze mówią, że umrze za pięć lat. Jego mama sprzedaję osobom przed 18 alkohol. Gdy nie mają na jedzenie, on sprzedaję narkotyki. Uczy się. Pracuje na budowie. I jeśli by zobaczył swoje rodzeństwo z papierosami to nie wypuszczał ich z domu. Odrabia z nimi lekcję i stara się żeby nie skończyli jak on.
Nie wiem co myśleć. Ciekawi mnie kto doczytał do końca. Teraz tradycyjnie zdjęcia i mam nadzieje, że myślicie sobie teraz, że jesteście szczęśliwi. I co z tego, że niekiedy nie radzimy sobie z emocjami, kłócimy się, rozstajemy czy ranimy. Życie ciągnie się dalej.
  • awatar Alta: Historia jak z filmu. Mam nadzieję, że w życie przyniesie mu dużo szczęścia. Chłopak nieźle się wycierpiał
  • awatar Rock never die: Ja tak zawsze narzekam na to jak mam w domu...
  • awatar Awariatka: To straszne, że nie potrafimy docenić tego, co mamy.. a jeszcze gorszej jest to, że nie znając historii niektórych osób, oceniamy je pochopnie, przyklejamy im etykietki z napisem 'margines społeczny' gówno wiedząc, co oni w życiu przeszli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hmm... Równie 200 wpis. Myślałem, że będzie coś dla mnie znaczyć. Powinienem mieć jeszcze lekcje, ale może czasem warto zrobić sobie przerwę?


Próbują skraść radość naszego umysłu. Ciągle się gdzieś śpieszymy. Wyłącz się na chwilę. Zamknij oczy. Nie myśl. Łał. Zapewniam Cię nie tracisz niczego ważnego. Zapominamy zrobić sobie przerwę od jakiegoś czasu.


Czy przez te 200 wpisów się coś zmieniło? Mniej śpię, więcej się uśmiecham, więcej podróżuje, więcej koncertów, więcej się kłócę, wiem czego chce, nie wiem czego chce, więcej wierzę, mniej ważę.


Śmieszne jest to, że myślę, że jestem dobrym człowiekiem. Przecież nic dobrego nie robię! Zwyczajnie nie mam na to czasu. Nie pomagam ludziom.


Kończy się kolejna piosenka Red Hot Chilli Peppers w głośnikach. Jestem pełen sprzeczności. Wydaje mi się, że tyle razu wstawiałem tutaj ten fragment piosnki, ale tak bardzo go lubię. "Po deszczu wyschła noc, zgasł wiatr
Nie jesteśmy sami, Nie żyjemy, wyłączcie nas (...)
Chcę - nie chcę, wiem - nie wiem
Zimno."


Mam 17 lat. Jestem za duży, żeby bawić się samochodzikami, a za młody, żeby publicznie zapalić papierosa. Nie wiem co chcę robić w przyszłości. Uwielbiam duże miasta i bardzo chaotycznie myślę. Piszę wierzę, których nikt nigdy nie przeczyta.


Ludzie często mówią mi, że będą zemną do końca życia, ja im ufam. Trochę ludzi straciłem. Lubię rozdrapywać stare rany, patrzeć na niebo, oglądać smutne filmy i czytać poezję.


Plany na dziś. Ignorować ludzi, rozmawiać z roślinami i jechać do Kostrzyna nad Odrę. Koncert Lemon.
  • awatar Pretty hurts.: to prawda z tym czasem.. ja nie ufam już wcale.:)
  • awatar tinker_bell: wiesz, to że myślimy o naszych wpisach, jak o czymś wyjątkowym to nie sprawka numerów, które są im przypisane, ale tego, co wyrażają i jak nas definiują ;)
  • awatar my son ☥: chciałabym Cię poznać ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
199 wpis.
Wtorek.
Nie mogę się wyspać. Śnię o niczym, śnię o wszystkim. Codziennie koszmary. Te same osoby. Okropne osoby o których chcesz zapomnieć. A tu śnisz, że się z nimi przytulasz.


"Mówię coś, a w głowie mam stare numery telefonów, nieaktualne adresy, mnóstwo bardzo wulgarnych słów."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
No, ostatnia część. Może wrócę jeszcze do opowiadań, ale jak będę miał duużo czasu. Jeszcze jutro do szkoły i majówka. Góry, Czechy, miło.


Już połowa maja. Robię sobie kolację i parzę kawę.W tym czasie wpadam na genialny pomysł.Zjadam posiłek, wchodzę do góry, biorę dużą torbę. Pakuję trochę ciuchów i małą kosmetyczkę. Idę do sypialni rodziców, grzebię po szafkach, szukając ulubionego swetra taty, który założę.
Może być za duży, ale ostatnio wszystko jest na mnie za duże...


I ku mojemu zdziwieniu, znajduję mały pistolecik, sprawdzam go, ma trzy kulki.
Po krótkim zastanowieniu pakuję go do torby.
Rodzice wrócą pewnie późno w nocy.
Mam dużo czasu, ale nie chcę zwlekać. Sprawdzam połączenia pociągu do Nicei. Dzisiaj już żadnego nie ma. Więc sprawdzam gdzie dzisiaj mogę pojechać. Nim, Genuja, Barcelona, Piombino. Sprawdzam w pierwszym atlasie, gdzie jest Piombino. Wydaję mi się, że to miłe miasto. Co ja będę robić we Włoszech?


Ostatni raz sprawdzam, czy wszystko spakowałem, biorę parę stów z szuflady w kuchni. Biorę kartkę i piszę na niej krótką wiadomość: "kocham was, nie martwcie się, niedługo wrócę."
Wychodzę z domu i zamawiam taksówkę. Siadam na chodniku i żegnam się z tym miejscem na jakiś czas. Taksówka podjeżdża równo po pięciu minutach. Wsiadam i zaczynam krótką rozmowę z kierowcą o pogodzie.


Godzinę później jestem na peronie, kupuję bagietkę i siadam wygodnie. Nie ma tu wielu ludzi. Zastanawiam się nad historią każdego z nich. Gdzie jadą? Po co? O czym myślą?
Sprawdzam w internecie, co jest w Piombino. Hotele, fabryki, port, promy...
Myślami schodzę w trochę inną stronę.

Broń! Równo trzy kule w magazynku!
Wiem, jaki jest mój cel i na samą myśl ciemnieje mi przed oczyma...
 

 
Jeśli mi się w głowie nie pomiesza, to to jest ostatnia, poprawka przedostatnia, część. :) Miłego dnia.


Budzę się szczęśliwy, a może mi się wydaje. Ubieram się i schodzę na dół. Mama, je śniadanie, a ojciec czyta gazetę. Zauważają, że mam dobry humor i o to, też pytają. Mówią, że rano była tu Oliwia i zostawiła mi list.
-Przykro nam-mówi mama ze współczuciem i daję mi list.
Biorę list i idę do góry. Kładę się na łóżku, otwieram kopertę. Nie jestem zdolny do myślenia.


"Cześć. Mam mało czasu, żeby napisać wszystko po kolei. Rano zadzwonił mój manager.
-Od kiedy ona ma managera?-myślę.
Powiedział, że dostałam rolę w niewielkim serialu. Poszłam na przesłuchania, przed tym jak tu przyjechałam. I myślałam, że mi się nie udało. Ale jednak mnie przyjęli. Długo zastanawiałam się nad tym, czy znowu wyjechać... Nie chce żyć tutaj, marzę o wielkim mieście, chodzenie na plażę i na kawę w kawiarni to Twoje życie, nie moje.-Tymi słowami mnie zraniła.Więc postanowiłam wrócić na stare śmiecie, tak się mówi czy coś.Było miło wrócić tu na chwilę. Pewnie zobaczymy się za parę miesięcy.
Oliwia"


Nie czułem już smutku, zastąpił go gniew.Zacząłem chodzić nerwowo po pokoju, ciskając przy tym przypadkowymi przedmiotami.
Zszedłem na śniadanie, kryłem w sobie nienawiść.
Ojciec chyba chciał mnie pocieszyć.
-Będzie jeszcze dużo takich dziewczyn jak ona-powiedział oschle.
-Wiem tato. Poza tym zobaczymy się za parę miesięcy.-odpowiedziałem, ponieważ nie miałem zamiaru się kłócić.
-Kiedy zdecydujesz się na jakieś studia, nie będziesz z nami mieszkać do końca życia (Mógłbyś wreszcie zdecydować się na jakieś studia, chyba nie zamierzasz mieszkać z nami do końca życia?!)-powiedział. (wykrzyczał.)
-Nie wiem, tato.-Nie chciało mi się z nim rozmawiać. (zdjęcie?)


Wychodzę na dwór i idę do sklepu. Kupuję papierosy. Idę na plażę i spalam całą paczkę.
-Lepiej byłoby gdyby nie przyjeżdżała-myślę.


Minęło parę dni, może miesiąc, wybrałem szkołę, rodzice są szczęśliwi, wróciłem do normalnego życia, więc znajomi też nie narzekają. Przez pierwszy tydzień pisaliśmy z Oliwią codziennie, później podpisała kontrakt i musiała usunąć e-mail, zmienić telefon.
Straciliśmy kontakt.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wychodzę na ulicę minutę przed ósmą. Zdążyłem! Po paru minutach wychodzi Oliwia. Już czuję jej mocne perfumy. Cieszę się, że jest. Wygląda ładnie. Ma mocny makijaż i jest ubrana na czarno. Założyła wysokie szpilki.
-Będę wyglądał na niskiego-myślę i sam do siebie się śmieję.


Wchodzimy do pizzerii i zajmujemy ostatni stolik, najlepsza pizza w mieście. Zamawiamy dużą serową i espresso. Oliwia pyta się co u rodziców, co w szkole... A ja staram się jej słuchać, chociaż myślami jestem daleko. W pizzerii pachnie spalonym ciastem i pomidorami.
Ludzie się nie śpieszą, ponieważ zaczyna robić się ciemno. Zjadamy pizzę i wychodzimy.


Idziemy do najbliższego klubu, który znajduje się po drugiej stronie miasta. Wchodzimy do klubu, a pierwsze co zauważam to dużo alkoholu, zapach zmęczenia. Obserwuję otoczenie, z prawej strony stoi jakiś blady człowiek z dużą blizną na ręku. Mam wrażenie, że za chwilę wyciągnie strzykawkę z narkotykiem. Przy stoliku, który znajduje się na przeciwko mnie siedzi starszy facet, wokół którego kręci się dużo młodych dziewczyn. Zastanawiam się co takiego w nim widzą.


Muzyka gra głośno. Kupujemy po drinku i zaczynamy tańczyć.
Jest duszno.Mija pół godziny, a my wypiliśmy już pięć drinków. Chwila nieuwagi, a Oliwię miałem już uwieszoną na szyi. Nie wiadomo, kiedy dotarliśmy w kąt lokalu, całując się. Jesteśmy raczej obojętni na spojrzenia innych ludzi, dajemy niezły spektakl. Alkohol zaczynał powoli się ulatniać i zacząłem myśleć. Proponuję krótki spacer. Oliwia się zgadza.


Oliwia także zaczęła trzeźwo myśleć. Zrobiło się zimno, więc szybko w ruszyliśmy w stronę domu. Nie rozmawialiśmy dużo. Myślimy o tym co przed chwilą zrobiliśmy.Zatrzymaliśmy się na rynku, moim ulubionym miejscu po plaży. Siadamy na fontannie, a Oliwia opiera się o mnie.Po chwili moczy stopy w fontannie i proponuje mi rozmowę. Wyciągam ją stamtąd i prowadzę do domu.
-Porozmawiamy jak wytrzeźwiejesz-mówię.


Wchodzę do domu, biorę gorący prysznic i kładę się do łóżka. Ja i Oliwia jesteśmy przyjaciółmi od dzieciństwa... I dalej tak jest! A dzisiaj? Może za dużo wypiliśmy, może przez to, że długo się nie widzieliśmy, a może mieliśmy zły dzień. Mam nadzieje, że ona też tak twierdzi...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziękuje Ci bardzo @(Nie)dopowiedzenia. Przebrałem się w suche ubrania i pomyślałem, że to dobry czas na wstawienie kolejnej części. :> O.= Oliwia. Jeśli to czytasz moja O. to wiesz, że jutro się zemszczę, za to, że byłem mokry! XD


Budzę się. Jest ciemno, więc musi być noc. Wstaję, kręci mi się w głowie. I czuje nieprzyjemny głód w brzuchu. W pokoju jest ciemno, powoli dostrzegam kształty- szafa, łóżko, biurko, gitara, której
długo już jej nie używam. Schodzę po schodach i kieruję się do kuchni.
Boli mnie głowa. Parzę kawę i powoli ją piję. Nagle przede mną pojawia się mama. Rozmawiamy, że Oliwia wróciła, jest nawet miło. Przepraszam, że ją obudziłem, kończę kawę.


Wiem, że już nie zasnę. Robię wielkanocne śniadanie- gotuję jajka. Zaczyna robić się jasno.
Schodzi ojciec, z pierwszym jego słowem zaczyna się awantura. Nic nowego!
-Nie pojechałeś wczoraj z nami, śpisz całe dnie, jak chcesz w przyszłości zarabiać na siebie, na swoją rodzinę? Miłością dzieci nie nakarmisz-krzyczy.


Moja mama jest niską, filigranową blondynką, która zawsze chodzi w spodniach przed kostkę. Zawsze jest opanowana i nigdy nie krzyczy. Chodzi codziennie do biura z uśmiechem na twarzy.
Natomiast mój ojciec to masywnie zbudowany człowiek średniego wzrostu, który nawet w dni, w których nie pracuje chodzi w garniturze.



Biorę wodę i wychodzę z psem na spacer, rezygnując z śniadania z rodzicami.
Idziemy na plażę.
-Przynajmniej ty nie będziesz mi mówił, co mam robić-powiedziałem do psa.
Po niecałej godzinie weszliśmy do lasu, tuż przed plażą. Mijaliśmy tylko jednego faceta, który wyszedł pobiegać. Las był gęsty, ale nie był jeszcze bardzo zielony. Coraz bardziej było słychać szum morza.


Wyszedłem na plażę i puściłem psa. Ładny chart, bardzo szybki.
Plaża, najpiękniejsze miejsce w mojej okolicy. Pomarańczowe kamienie, raczej skały, opuncje które latem rozkwitną. Wodorosty, które leżały przez zimę na plaży. Po sezonie letnim nikt tu nie przychodzi, więc przestają sprzątać.
Zabita deskami budka, w której kiedyś sprzedawali lody. Nie mogę doczekać się lata.


Wołając psa, zaczął dzwonić telefon. Nie miałem ochoty odbierać póki nie zobaczyłem imienia Oliwia. Zaproponowała mi imprezę, w klubie jutro. Zgodziłem się.
  • awatar Rayn: @(Nie)dopowiedzenia: Nie ma sprawy, nawet moi wykładowcy w prezentacjach przeoczają czasem przecinki, nawiasy itd- każdemu się zdarza.
  • awatar (Nie)dopowiedzenia: @Rayn: Przegapiłam to przy poprawkach! Dziękuję bardzo :) Co prawda nie rozumiem o tych imiesłowach, ale rzeczywiście to zdanie jest źle skonstruowane.
  • awatar Rayn: 'Wołając psa, zaczął dzwonić telefon.', gdzie wołając odnosi się do telefonu w tym imiesłowowym równoważnikiem zdania :D Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać, bo miałam bardzo podobny przykład na ćwiczeniach i wałkowaliśmy go tak, że aż zapamiętałam xd Nie czepiam się, sama nie jestem hiper poprawna ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Część druga opowiadania. Hmm... Mam nadzieję, że teraz wszyscy siedzicie przy stołach, albo przy komputerach, jak ja. I jesteście szczęśliwi... Rodzina to coś przepięknego. Dziękuje za miłe komentarze.


Pozbierałem się z emocji, otarłem łzy zanim do mnie podeszła. Ach, kochana O. Nie wiem naprawdę co teraz czuje, nie widziałem jej od Sylwestra, wyjechała.
-O.-cześć.
-ja-skąd wiedziałaś, że tu jestem?
-O.-znam Cię od dziecka.
-ja-wyjechałaś, bez pożegnania.
Zamurowało ją. Chciałem zacząć krzyczeć, przeszkadzała mi tylko jakaś kobieta siedząca koło grobu. Do kogo przyszła? Męża? Rodzica? Przyjaciela? Z myśli wyrwał mnie jej spokojny głos.
-O.-przecież wiesz, że próbuje zdobyć sobie jakiś staż przy jakimś filmie, powinieneś mnie wspierać.
Wspierać ją?! Co?! Miałem do wyboru, albo się pogodzić, albo odejść bez odpowiedzi. Druga propozycja była równie kusząca.
-ja-zapomnijmy, *tęskniłem*.
-O.-muszę kupić sobie nowe buty, pójdziemy do Maca, a później do sklepów?


Szliśmy niecałe pół godziny, odchodząc od morza i kierując się w stronę centrum. Dopiero zrozumiałem, że ona wróciła i wszystko powoli wraca do normalności. Muszę kupić nowy sweter, może znajdę XXS? Rozmawialiśmy o tym, że dużo schudłem "niszczę się"... Siadamy w Macu, co zamówić? W końcu decyduję się na wodę, kto bogatemu zabroni? O. zamawia dwa hamburgery i shake.


O. nie jest chuda, ale jest najpiękniejszą dziewczyną jaką znam. Przyglądam się jak zjada zamówione bułki. Próbuje sobie wmówić w myślach, że mi się nie podoba, gdy jej tu nie było to łatwiejsze. Wchodzimy do pierwszego sklepu. Głośna muzyka, jaskrawe kolory, tłok, nie lubię zakupów. Po paru sklepach w których według mnie wszystko jest takie same O. kupuję białe espadryle na słomianej podeszwie, krótkie spodenki i chustę w ptaki. Ja znalazłem sweter z dużymi oczkami, który i tak jest za luźny. Kupujemy papierosy i wychodzimy. "niszczymy się"


Z końcówką papierosa wszystko wydaję się być ładniejsze. Idziemy rynkiem, dzieciaki biegają z lodami i grają w piłkę. Na kościele narysowali bramkę kredą. Ich mamy siedzą w kawiarni, piją mocną czarną kawę i palą cienkie papierosy. "niszczą się" Pewnie plotkują, jest po sjeście. Codzienne życie na południu. Dochodzimy do naszych domów, O. mieszka na przeciwko, zaczyna padać. Nie zwracamy uwagi na deszcz, żegnamy się. O. skrada mi niewinny pocałunek. Wbiega po schodach do domu i krzyczy, że *tęskniła* bardziej. Cala ona! Czekam chwilę, aż zobaczę jak światło w jej pokoju się zapali, moknę cały i wchodzę do domu.


Rodziców jeszcze nie ma, kładę się do łóżka, choć jest dopiero późne popołudnie, prowadzę krótki monolog ze sobą. Może od jutra wezmę się w garść. Zasypiam, mając nadzieje, że na długo.
 

 
W końcu wziąłem się za opowiadanie. Piszę o chłopaku, z wyobraźni, wymyślonym, który najpierw miał być dziewczyną. Ale dziwnie pisało mi się w rodzaju żeńskim, może następnym razem. c:


Budzą mnie krzyki młodych ludzi, którzy przyjechali tu na Święta Wielkanocne. Żyję w wiecznym kurorcie wakacyjnym. Powinienem być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Otwieram oczy, panuje półmrok, może jest jeszcze przed południem. Wstaję, odsłaniam żaluzję, silny wiar, kołyszą się pinie, palmy i inne drzewa. Kartka od rodziców "pojechaliśmy do rodziny, w lodówce nic nie ma, ale proszę zjedz coś, weź się w garść, przydało by się iść na cmentarz." Moi rodzice jak zwykle cyniczni, oschli, częściej słyszę z ich ust weź się w garść niż kocham cię.


Dopiero zaczynałem myśleć. Spojrzałem na kalendarz 19.04. Ach, to cztery lata temu Amek popełnił samobójstwo. Dalej go za to nienawidzę, z drugiej strony tęsknie za nim. Codziennie...Pójdę do sklepu...


Podchodzę do lustra, co widzę? Podkrążone, zaczerwienione duże niebieskie oczy. Brązowe włosy, które robiły co chciały, dzisiaj się polokowały. Wydatne usta i garbaty nos. Jednym słowem-obrzydliwość. Jestem ubrany w za dużą białą koszulkę i spodenki w hawajskie kwiaty. Wszędzie odstają mi kości, ale ja i tak uważam, że jestem za gruby. Za g r u b y. Najchętniej w ogóle nie wychodził bym z domu.


Przebrałem się, wychodzę z domu, mieszkam w centrum, uderza mnie hałas samochodów, spaliny i jedną wielką nienawiść. Turyści kręcą się tu zawsze. Wieje ciepły, ale mocny wiatr, kupuje gorącą bagietkę i od razu kieruję się na cmentarz, jedząc bułkę. Słońce przedziera się przez drzewa, pachnie trawą. Jest ciepło jak na kwiecień. Kupuje świeczkę na najbliższym straganie przy cmentarzu. Jestem roztrzęsiony, starsza pani pyta się mnie, czy wszystko w porządku. Odpowiadam krótko.


Siadam na ławce przy grobie. Nagle wspomnienia powracają. Słychać szum morza. Myśli mnie atakują od środka. Próbuje zobaczyć, morze. Łzy napływają mi do oczu. Co by było, gdyby Amadeusz teraz przy mnie był. Najlepsi przyjaciele na zawsze, od zawsze. Zapalam znicz. Zamykam oczy, mija może dziesięć minut, może godzina. Tęsknota rozrywa mi serce. Mogłem przynieść kwiaty. Ile bym oddał, żeby z nim porozmawiać, wysłać jednego sms, zobaczyć jego uśmiech. Tyle nieprzespanych noc, dni w których nie wychodziłem z łóżka. Spotkania z lekarzami. Cztery lata.


Otwieram oczy, widzę dziewczynę, a raczej kobietę w okularach D&G, kapeluszu, sportowych butach i delikatnej sukience w kolorze zburzonego morza albo nieba gdy nadchodzi burza. Macha z daleka. Ma pomalowane oczy na czarny i blado różowe usta. Kochana moja. Odmachuje i zaczynam się zbierać.


Sam do tego nie jestem przekonany... Ale może dacie mi jakąś podpowiedź, coś... Z góry dziękuje. Ostatnio dużo mnie tutaj, wiem. <:
  • awatar (Nie)dopowiedzenia: @Do you remember...?: Dlaczego z "Kamieniami" ?!
  • awatar Do you remember...?: naprawdę świetnie się czyta. historia mnie wciągnęła, a styl w jakim to piszesz kojarzy mi się z "Kamieniami na szaniec". pisz dalej ! :D
  • awatar frankie is freaky: piszesz w bardzo ciekawym stylu. historia mnie całkowicie pochłonęła. a tu już koniec, chce dalej czytać o tym chłopaczku ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Zauważyliście, że czym jesteście starsi tym Święta są mniej przyjemne. Tak parę lat temu, gdy ktoś by mi powiedział "wiosenne porządki" był bym zadowolony. Pomogę rodzicom sprzątać, przed świętami, poustawiamy jakieś króliczki etc. Teraz gdy usłyszę "wiosenne porządki" to im szybciej wyjdę z domu tym lepiej, po co ustawić króliczki, kurki jak i ta trzeba będzie to schować. Malowanie jajek teraz a kiedyś też się różni, kiedyś bawiłem się w różne wzorki i naklejki, teraz już mniej mi się chcę. A z roku na rok Święta dla mnie to tylko jedzenie. Wczoraj mama zaskoczyła mnie pytaniem
-co chcesz na zajączka?
-ja-co? na zajączka?
-mama-wiem, że jesteś już prawie dorosły, ale dalej jesteś moim dzieckiem.
Ja po dłuższym zastanowieniem się uznałem, że nic mi nie potrzeba i chcę jabłecznik. Parę, a właściwie paręnaście lat temu miał bym już listę co chcę dostać. Tak magia świąt mija, fajnie jest być małym dzieckiem. :))
Ale z drugiej strony w święta nie chodzi się do pracy, szkoły, więc jest miło, póki nie przylezą ciotki i wujki. XD
  • awatar Martwica Serca`: A no tak to juz jest. Co zrobić? Nic, bo cóż mozna...
  • awatar (Nie)dopowiedzenia: Już od paru lat nie maluję pisanek. Nawet nie pamiętam dokładnie od ilu. Po prostu kupuję barwniki spożywcze i takie folie z wzorkami na pisanki. Nie lubię żadnych porządków,co dopiero świątecznych. Mimo,że wychodzimy i tak muszę posprzątać. No i jest jeszcze jedno słowo na które się wzdrygam-kościół. Podobno mogłabym dzisiaj pójść skoro i tak nic nie robię. Właśnie,święta to tylko jedzenie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Charles Bukowski-piwo o drugiej popołudniu.

nic się nie liczy
można tylko paść na materac
wraz z marzeniami i jednym piwem
kiedy liście umierają i umierają konie
a dozorczynie czyhają na korytarzach;
żywa jest muzyka zaciąganych zasłon,
jaskinia ostatniego człowieka
w odwiecznym mrowisku
i huku;
nic tylko cieknący zlew
pusta butelka,
euforia,
młodość za kratami,
uderzona nożem i ścięta
słowa wyuczone
w sam raz
na śmierć.
  • awatar Rayn: mój kot też ze mną śpi xD tylko się kładzie przede mną niczym człowiek xD
  • awatar Emilia09: chyba każdy czuje czasem że codzienność go przytłacza. utarte schematy, samotność. piękne gify <3
  • awatar Alcarin: Bukowski!!! Lubię bardzo. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Andrzej Bursa-Pantofelek

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co
milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.
  • awatar Rayn: hahaha ameeen
  • awatar Arabella.: Jakie to piękne. Aż sobie zapiszę
  • awatar Alcarin: Jeny, same ciekawe wiersze wstawiasz. Jedne z moich ulubionych. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
chyba 18 dobrych dni na 28 w marcu. pogubiłem po drodze parę dni. :/ jestem z tobą Ukraino. ♥
 

 
Nigdy nie będę cię niepokoił
Nigdy niczego nie będę ci przysięgał


Nigdy nie będę za tobą podążał
Nigdy nie będę cię niepokoił


Już nigdy więcej nie wypowiem ani słowa
Wyczołgam się z tego na dobre.


Odejdę stąd jak najdalej
Nie będziesz bała się lęku.


Nie włożyłem w to żadnej myśli
Zawsze wiedziałem, że do tego dojdzie.


Nigdy nie układało mi się tak dobrze
Nigdy nie straciłem okazji, by zawieść.


Wewnątrz jestem tak ciepły i spokojny
Nie muszę się już dłużej ukrywać.


Porozmawiajmy o kimś innym
Parująca zupa zaczyna się topić.


Nic ją tak naprawdę nie interesuje
Ona po prostu chce kochać samą siebie.


Ostatnia piosenka Nirvany, mogę powiedzieć, że razem z Sappy zajmują zajmują pierwsze miejsca moich ulubionych utworów tego zespołu.
Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz ją usłyszałem... (:
Eksperymentowałem z muzyką, nie wiedząc jeszcze o sobie niczego. Był wieczór, hmm... może późny wieczór, może to już była noc, przeskakiwałem z rapu na pop, z techno na metal, z reggae na dubstep, z R&B na rock i w końcu, grunge. Brzydkie, szorstkie brzmienia.
Wiedziałem, że lubię Nirvanę od dawna, ale słuchałem tylko niewielu najpopularniejszych piosenek.
Wpisałem w wyszukiwarkę Grunge, naprawdę nie miałem pojęcie czym może być ta śmieszna nazwa.
Do cholerny, miałem wtedy może 12 lat?
Kolejny punkt, wpisałem Nirvana,
"samobójstwo",
"zaćpał się"
"ćpun"
"nienawidzę go"
"miliony ludzi spotkało się pod jego domem" "strzelił sobie w głowę, postrzelił się"
"niszczył instrumenty"
"śpiewał wulgarne piosenki"
"kocham go, chcę żeby wrócił"
"jego żona jest wdową"
"córka sierotą"
Nigdzie nie napisali nic co mogło mnie zainteresować. Darowałem sobie, ten cały Grunge. Dalej szukałem siebie.
Rok później, stałem się trudnym dzieckiem, który lubi pakować się w kłopoty i nie pasuję mu to, że wszyscy są tacy sami i trzeba robić co inni Ci karzą.
Kolejny raz, poszukiwałem po sieci, czegoś co mnie zainteresuję.
Więc kolejny raz wpisałem słowo Nirvana. Wszystko powoli skleiło się w całość.
"Kurt Cobain"
"jego rodzice się rozwiedli" wtedy też byłem na tym etapie, więc myślałem, że łączy nas bardzo dużo.
"problemy z prawem"
"stał się sławny, w Seattle"
"Waszyngton"
"zaczął ćpać"
"będzie mieć dziecko"
"popełnij samobójstwo"
Rok później.
Diametralnie się zmieniłem i po raz pierwszy usłyszałem YOU KNOW YOU'RE RIGHT.
Teraz za każdym razem gdy ją słyszę, słyszę wspomnienia. Tak nijak to zabrzmiało, ale tak słyszę wspomnienia.
Mój Brat (młodszy) był na wszystkich obrażony, mój ojciec właśnie się wyprowadził, moja Mama była w tym wszystkim bardziej zagubiona niż ja.
To było trudne, ludzie odchodzili, uczucia się zmieniały. Bywało tak, że nie było się do kogo odezwać... A piosenka była...
I wiecie co? Czasami lepiej stać z boku..I czekać na te osoby, które są warte tego czekania.. Przepraszam, chyba trochę się rozpisałem, za bardzo. (':
  • awatar Who I really wont to be ?: Zawsze masz problem żeby się rozpisać, przepraszałeś że nie potrafisz tak dużo pisać.. ale jak mówisz coś o sobie to nie zwracasz na to uwagi.. i wiesz nie ma za co przepraszać ;) Wkońcu nie lubimy być byc tacy jak : "wszyscy są tacy sami i trzeba robić co inni Ci karzą." ;) Co do piosenki, jest super .. Nirvana jest ogółem zespołem na luzie.. pamiętam jak zawsze grałam na gitarze i nie chciało mi się wyciszać struny e6 to nauczyciel mówił " nie graj jak Nirvana" zawsze mi się kojarzyło z nimi że grają jak chcą i nie patrzą czy wszystko jest idealnie czysto zagrane, grali to co czuli .. to kim byli .. ;)
  • awatar FuckYouBitch: Ależ skąd, nie rozpisałeś się za bardzo. Cudowny wpis. Magia wspomnień :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy to nie ab­surdal­ne, że wspom­nienia o dob­rych cza­sach o wiele częściej dop­ro­wadzają do łez, niż wspom­nienia o tych złych?


To bar­dzo dziw­ne, ale nap­rawdę można kochać ko­goś przez całe życie. Nieza­leżnie od te­go, jak da­leko znaj­du­je się ukocha­na oso­ba, jej wspom­nienie zaw­sze no­si się w sercu.


Dob­re chwi­le dzi­siej­sze­go dnia są smut­ny­mi wspom­nieniami jutra.


Bo naj­bar­dziej nie cier­pię wol­ne­go cza­su, kiedy budzą się wspom­nienia i odżywają oba­wy o przyszłość.


Naj­ważniej­sze jest, by gdzieś is­tniało to, czym się żyło: i zwycza­je, i święta rodzin­ne. I dom pełen wspom­nień. Naj­ważniej­sze jest, by żyć dla powrotu.


Niech smu­tek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem.


Można zam­knąć oczy na rzeczy­wis­tość, ale nie na wspomnienia.


Wspom­nienia og­rze­wają człowieka od środ­ka. Ale jed­nocześnie siekają go gwałtow­nie na kawałki.


Czym są wspomnienia? Uwielbiam dobre wspomnienia, chociaż po dłuższym czasu robią się jakieś nostalogiczne... I zamieniają się w wspomnienia które sprawiają, że smutniejemy. To całkiem ciekawe i do końca nie da się tego rozszyfrować. Smutnych wspomnień wcale nie leczy czas, ale po prostu je sobie oswajamy i zapominamy. Wczoraj przez cały dzień się nudziłem, siedziałem nie miałem co robić, oglądałem filmy i wspominałem. I doszedłem do wniosku, że wspomnienia są na swój sposób piękne. c:
  • awatar my son ☥: tak, wspomnienia są piękne.
  • awatar Emilia △: dokładnie... bo to tęsknota za tymi dobrymi czasami wywołuje łzy. że to co było, już nie wróci.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dzień dobry, idę spać, dobranoc. jestem wykończony, bania mnie boli.
 

 
Jezu, nie chciej bym był Twoim promykiem
Promienie słońca nigdy nie są takie, jak ja.


Nie oczekuj, bym płakał nad powodami, dla których musiałeś umrzeć
Nie proś, bym przyjął Twoją miłość.


Nie oczekuj, że będę płakał
Nie oczekuj, że będę kłamał
Nie oczekuj, że umrę dla ciebie.


Zauważyliście, że ostatnio każdy się czepia przekręcanie imienia Kurta Cobaina. Przecież on sam bardzo lubił je zmienić. Kurt, Kurdt, Curt, Curdt, Kert, Kerdt. Według mnie Kurdt brzmi najładniej. Czy tylko ja słuchając tej piosenki, wiem co ten ćpun czuł? Czuję to samo. Byłem dzisiaj w Tesco, tam jest bar o.O Jadłem taki mniam mniam "ratatuj" (?) Kupiłem ser i krewetki, i chyba idę je usmażyć. A na sylwestra planów nie mam. :( Nie wiem co robić.
  • awatar Gość: PQ8Egl http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar Gość: PQ8Egl http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar Gość: PQ8Egl http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 


"Wiedz jedno:
Tonełem w ponurym morzu, a zdałem sobie z tego sprawę, dopiero kiedy znalazłem Cię przypadkiem na tamtym poddaszu.
Wzbiłem się do góry ponad powierzchnię. Otworzyłem oczy. I po raz pierwszy ujrzałem wszystko wyraźnie. Jednak w locie nie mogłem oddychać. Jestem rybą. Oddycham tylko pod wodą."


"Byłem łódką, która dryfowała po burzy. Morze wyrzuciło mnie na plażę Twojego raju. Ale jesteśmy tylko rybami latającymi. Pomiędzy wodą a niebem.


nudzi mi się, mam pomysł na wpis, znalazłem fajne pierdółki. więc jest. jem kolacje. mniam mniam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Po deszczu wyschła noc, zgasł wiatr
Nie jesteśmy sami, Nie żyjemy, wyłączcie nas
Ty, jak zawsze, patrzysz w dół, długo milczysz
Nie siedź tak, wyłącz płytę - przecież nie płoniesz.


Chcę - nie chcę, wiem - nie wiem
Zimno. Nalej mi herbaty.


To było - to było, jak nieciekawie
Wiesz, nalej sobie kawy. Pośpiesz się.


I nie dla nas ludzie idą, ludzie stoją
To nie jest dla nas parami śpią, wyłącz czas
Nie jesteś ogniem, ani wodą, jesteś manekinem.


Anielski ogród został zmyty dawno temu. Chcę z powrotem.
Po deszczu wyschła noc, zgasł wiatr
Nie jesteśmy sami, Nie żyjemy, wyłączcie nas


Nie taka jak wszyscy, nie taka jak wszyscy.
Zamawiaj Taxi.
Nie taka jak wszyscy, zamawiaj Taxi
Nie taka jak wszyscy.
Jesteś nie taka jak wszyscy.
Jesteś nie taka jak wszyscy.


Kawaczaj.
Ładny dzisiaj dzień. Myślę,że nie wyjdę z domu. Dostałem nowe farbki, mam płótno, może coś stworzę. Choinki są przepiękne. Mienią się i w ogóle. Nie wiem o czym pisać. Wczoraj, miałem znowu napad bezsilności. Hmmm... Jestem na siebie zły, krzywdząc siebie, krzywdzę innych? Nigdy chyba tego nie zrozumie. :c Muszę iść pomóc rozpakować zakupy mamie. Przyszła do mnie świąteczna kartka i jakiś list. Co? Idę bo mnie ciekawość zżera. To miła niespodzianka. Listy są bardzo fajne, takie vintage.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
łał. łał. jedyne słowa które wczoraj mówiłem. wczoraj około trzech kwadransów po dwudziestej byłem najszczęśliwszą osobą na świecie. w całym wszechświecie. łał. chcę wrócić do rzeczywistości, boje się, że to sen, a ja jestem ślepcem. łał. ślepcy też mają sny. łał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy wszyscy na tym kurewskim świecie są gejami?!


Kiedy kogoś kochasz… to boli.


Lubię łódki. One tak płyną. Przez morza i w ogóle.


Pamiętasz te kolorowanki jak byłaś mała, Jos? Nienawidziłem ich. Jeśli mam zamiar namalować dom, nie chcę, żeby ktoś mi mówił, jak on ma wyglądać. Rozumiesz co mam na myśli?


Jeśli zamkniesz oczy, widzisz ciemność. Ale jeśli będziesz trzymać je wystarczająco długo zamknięte i się dobrze skoncentrujesz, zobaczysz jasność.


One w zasadzie nie są szalone, wiesz. Są po prostu kobietami.


Tony: Chyba nie boisz się już ciemności? Nadal śpisz z włączoną lampką, prawda?
Sid: To nie jest lampka. To jarzący się w ciemności Batman. To jest retro.


Emily: Co robisz, jeśli zawodzi Cię ktoś, kogo kochasz? Naprawdę Cię niszczy?
Thomas: Musisz próbować przestać ich kochać.
Emily: To możliwe?
Thomas: Nie, raczej nie.


Anwar: Modlę się do mojego Boga, Cass.
Cassie: Och… wow… Czy on cię słyszy?
Anwar: Mam nadzieję, że nie.


Bardzo fajny serial. Lubię oglądać seriale o ludziach którzy mają też problemy, nie są idealni. Nie chcę się rozpisywać. Moim ulubieńcem jest Sid i "oh lovely" Cassie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
łał. Psychoza, schiza, różne stany umysły, zaburzenia dwubiegowe, depresja, schizofrenia, można by wymieniać jeszcze długo, długo, długo. Powspominajmy sobie dzisiaj samobójców, lub nie samobójców, którzy umarli w wieku 27 lat. Wiecznie młodzi, legendy.


Czym właściwie jest klub 27? Niczym, zbiegiem okoliczności?
"Liczba muzyków zmarłych w wieku 27 lat jest niezwykła, daje bardzo dużo do myślenia. Pomimo tego, że masa ludzi umiera w różnym wieku, to jest jakaś więź między wszystkimi muzykami zmarłymi w wieku 27 lat" Pierwszy raz o klubie 27 wspomniano po śmierci Kurta Cobaina.


1. Lewis Brian Hopkin Jones. Współzałożyciel zespołu The Rolling Stones. Nocą z 2 na 3 lipca 1969 Brian Jones został znaleziony martwy we własnym basenie.


2. James Marshall Hendrix. Gitarzysta, wokalista, kompozytor, autor tekstów. W nocy 17 września Hendrix umarł.


3.Janis Lyn Joplin. Po prosty hipiska, piosenkarka, autorka tekstów. Zmarła 4 października 1970 roku. Przyczyną zgonu było ostre zatrucie narkotykowe. Prochy Janis Joplin zostały rozsypane w Kalifornii nad Oceanem Spokojnym.


4.James "Jim" Douglas Morrison. Poeta i piosenkarz rockowy.Jim Morrison został pochowany 6 lipca 1971. Oficjalnie zmarł na atak serca, najbardziej prawdopodobne, jest to, że przedawkował heroinę.


5.Kurt Donald Cobain. Muzyk grunge'owy. Popełnił samobójstwo lub przedawkował narkotyki, lub ktoś go zabił, 4 kwietnia 1994 roku. Jego część prochyów wyrzucili do rzeki Wishkah.


6.Kristen Pfaff. Gitarzystka basowa i wokalistka. 16 czerwca 1994, przedawkowała heroinę.


7.Amy Jade Winehouse. Wokalistka. 23 lipca 2011 znaleziono ją martwą w swoim domu, miała 4 promile w swoim ciele.


Mieli prawie wszystko - świat u swych stóp, sławę, pieniądze.Żyli za szybko, umarli zbyt młodo, samotnie, w otoczeniu strzykawek i w oparach alkoholu.


Okej, teraz coś odemnie, moja mała sesja zdjęciowa (a raczej zabawa kamerką) choinki i kalendarza z Johnny'm Depp'em.



  • awatar hells angel: Czytałam kiedyś o tym, według mnie bardzo interesujące, chociaż równie dobrze można powiedzieć, że to czysty przypadek
  • awatar Who I really wont to be ?: Nie wiem co napisać .. zostaje mi tylko : [*] \m/
  • awatar Darayavahua.: słyszałam już o klubie 27. jest to... interesujące. zdjęcia fajnie Ci wyszły c;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Tęsknie za Tobą tak jak zimą za latem.


Zimą męskie oczy chodzą głod­ne, bo za­miast ko­biet, uli­cami podążają niedźwiedzice.


I tak nag­le w środ­ku mroźniej zi­my zgasł piecyk og­rze­wający mo­je ser­ce.


Przyjdź wios­no, przyjdź i pozwól kwitnąć kwiatom. Tym, które w tam­tym ro­ku kwitły przy­nosząc mi ra­dość. Przyjdź, by ukoić zi­mowy ból, bym mogła odzys­kać to, co w cza­sie zi­my za­marzło...


Po każdej zi­mie przychodzi piękne la­to, tak jak po każdym cier­pieniu w końcu przy­jedzie czas na chwi­le radości.


Kochałem zimą pat­rzeć na szczęście w twoich oczach gdy od­da­wałem ci włas­ne ub­ra­nie by było ci ciepło.


Związki bez zo­bowiązań są jak la­to bez słońca, jak zi­ma bez śniegu. To nie ma pra­wa is­tnieć, jest poz­ba­wione sensu.


W tym ro­ku nie będę tłumaczyć złego hu­moru je­sienną po­godą... zgo­nię wszys­tko od ra­zu na zimę.


Zi­ma. Mroźne wie­czo­ry. Nie lu­bię wte­dy wychodzić. Śnieg cały czas prószy, jest ok­ropnie zim­no a na do­datek te pa­ry spa­cerujące wie­czo­rami. Każdy wieczór spędzam tak sa­mo. W łóżku z kawą szko­da tyl­ko, że nie w Twoim towarzystwie.


Nie wiem, dlaczego tak bardzo lubię tą porę roku. Przecież uwielbiam ciepło i szybko marznę. Ale bardzo lubię ten klimat Świąt, świąteczne spacery, nawet zakupy! Tak lubię świąteczną gorączkę zakupów, zabiegani ludzie którzy marzą, żeby usiąść i przez trzy dni, całe dnie wpierdalać dwanaście potraw. No i przecież nie trzeba chodzić do szkoły! Kupiłem dzisiaj choinkę i niosłem ją przez całe miasto. Za szalik robił mi łańcuch. Musiało to śmiesznie wyglądać, cholernie śmiesznie ccc: Jest jeszcze Last Christmas! Uwielbiam ten utwór. Nie nudzi mi się. Kevin sam w domu, oglądam co roku! Po za tym lubię gotować i zawsze pomagam gotować, nic później z tego nie jem, bo nie lubię potraw wigilijnych. :c To wszystko tam jest takie tłuste, ble ;//
Co do zimy... To moja druga ulubiona pora roku, po lecie. Ostatnia jest jesień, kuźwa, nienawidzę tej pory roku. Idę oglądać Griswold'ów, kolejny fajny film.
  • awatar Darayavahua.: wiosno, nakurwiaj.
  • awatar Rayn: "Zimą męskie oczy chodzą głod­ne, bo za­miast ko­biet, uli­cami podążają niedźwiedzice." Hahahahahahaa jesteś moim bogiem :D
  • awatar The.End.: Ja nie lubię zimy,wolę już tą szarą jesień. Ale święta... Wreszcie zaczęłam je czuć :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
oki doki, w końcu wolne, idę gdzieś, nie wiem gdzie, od jutra? powinny wpisy pojawiać się codziennie do nowego roku, nic mi się nie chce,
gdy jesteś wysoko statki na morzu wyglądają jakby zamarły,
  • awatar hells angel: 11 grudnia dostałam takiego samego sms, tylko z innym imieniem. Paraliżujące.
  • awatar my son ☥: wolne, wolne, wolne, wolne...
  • awatar The.End.: "Oki doki" :D Propsy,mój mistrz od angielskiego tak mówi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›